Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 24 2010

krzak
17:25
Reposted fromwebit webit viasirfox sirfox

June 25 2010

krzak
18:45
krzak
18:41
Przez wiele lat przed wakacjami na plaży żona goliła plecy męża brzytwą. Ale kiedy jej koleżanka zatrudniła się u producenta sprzętu do golenia Remington, Anna Bryce odkryła na stronie internetowej firmy nową maszynkę do golenia z rozkładaną teleskopowo rączką do samodzielnego golenia włosów na plecach. Żartowała z koleżanką, że jej mąż mógłby z takiej korzystać.
http://facet.onet.pl/impulsy/klatwa-owlosionych-plecow,1,3301195,artykul.html

June 23 2010

krzak
10:07
0940_8498_500
Mapka

May 29 2010

krzak
21:36
A mój sąsiad ma zepsuty domofon i na klatce słychać wszystko co oni gadają u siebie w domu! Normalnie jak jakiś Big Brother! Ostatnio kłócił się z żoną bo mu KASZANKĘ ŹLE PODSMARZYŁA! No mówię wam, jakie ja mam jazdy... :D
http://grono.net/nie-lubie-mego-sasiada/topic/246791/sl/denerwujace-nawyki-sasiadow/3/0/39700771/1/?

May 24 2010

krzak
15:21
krzak
15:09
krzak
13:44
8203_02de_500
W Boże Ciało to DO KOŚCIOŁA.
;)

May 15 2010

krzak
14:43
krzak
14:17
Play fullscreen
Jazz Horse
Reposted fromzwauek zwauek
krzak
14:02
1257_a061_500

7 cudów PRL

Reposted fromwizualnie wizualnie viazwauek zwauek
krzak
13:45
Play fullscreen
Miny rowerzystów.... bezcenne

May 12 2010

krzak
21:48
Play fullscreen
Padam na twarz.

May 08 2010

krzak
22:17

April 25 2010

krzak
08:23
4298_81a6
modlitwa forumowicza

March 25 2010

krzak
15:04
Play fullscreen
Kurczaki i ziemniaki

February 28 2010

krzak
11:17

February 20 2010

krzak
08:50
Usłyszałem właśnie od koleżanki pewną historię.
Akcja dzieje się w pubie w Irlandii. Dwóch kolesi (kumple tej koleżanki) siedzą przy stoliku i piją piwo. W pewnej chwili jeden mówi do drugiego:
- Ty, zobacz - tam przy stoliku siedzi Bono z U2 z jakimś gościem.
- Co ty gadasz, to nie Bono.
A że obaj się wstydzili to jeden drugiego wysyłał do stolika po autograf. W Irlandii jest tak, że w pubach nie można palić. A Bono co jakiś czas wychodził przed bar na fajka. Gdy wyszedł po raz kolejny, chłopaki podeszli do gościa, który siedział przy stoliku i powiedzieli mu coś w stylu: słuchaj, jesteśmy fanami U2 z Polski, ale wstydzimy się poprosić o autograf i czy jak Bono przyjdzie to mógłbyś mu dać tą kartkę papieru i długopis i w naszym imieniu go o to poprosić. Facet powiedział, że żaden problem.
Gdy Bono z kumplem już wyszli, zostawili kartkę na stoliku. Chłopaki podchodzą i czytają kartkę: było tam coś w stylu: Pozdrawiam moich fanów z Polski. Bono. A teraz najlepsze bo pod spodem był PS. - W razie gdyby mój autograf też był potrzebny - James Hetfield. Metallica.

Po prostu padłem jak to usłyszałem. Koleżanka widziała ten autograf, żeby nie było.
http://www.sadistic.pl/anegdotka-vt29646.htm (via Kuba Perliński)
Reposted fromczerski czerski

February 02 2010

krzak
15:38
Justyna Morawska mieszka w warszawskim blokowisku, dzięki czemu
słyszy, jak sąsiad z lewej strony ma sraczkę, sąsiadka z prawej
owulację, sąsiad z dołu zmywa gary, a sąsiad z góry... Do niedawna
Morawska przekonana była, że mieszkanie nad nią stoi puste. Wszystko
się jednak zmieniło, gdy na swoim balkonie Morawska odkryła szczyny
cuchnące wątróbką i makaronem z truskawkami. Dwie godziny później
Morawska z łazienki w drugim końcu mieszkania usłyszała podlewanie
kwiatów. Szybko wybiegła na balkon i zobaczyła, że sąsiad z góry
akurat oddaje mocz przez barierkę. Po chwili na balkon Morawskiej
spadło także sąsiedzkie gówno. Morawska pobiegła na górę, ale sąsiad
widocznie podcierał sobie dupę, bo nie otworzył drzwi.
Morawska zadzwoniła do straży miejskiej. Dyspozytor, słysząc charakter
problemu, od razu polecił Morawskiej zadzwonić na policję. Dyspozytor
na policji poradził telefon do straży miejskiej. Gdy Morawska ryknęła
do telefonu, policjant wysłał patrol. Dwaj gliniarze przyjechali w 10
minut. Weszli na balkon, dokładnie obejrzeli i obwąchali kał oraz
szczyny i zgodzili się z Morawską, że to ludzkie gówno oraz że skoro
leży na barierce w stanie postgrawitacyjnym, na pewno nie pochodzi z
odbytu Morawskiej. Policjanci pomaszerowali do sąsiada na górę i po
trzech minutach zeszli z powrotem. Ponieważ nikt u sąsiada nie
otwierał, a w mieszkaniu szczekał tylko pies, zgodnie uznali, że gówno
i szczyny mogą być psie, a Morawskiej mogło się przywidzieć. Na
pożegnanie zostawili numer do dzielnicowego, gdyby się jednak okazało,
że to sąsiad obsrywa balkon, a nie jego pies.
Morawska odróżnia jeszcze psy od ludzi, od razu zadzwoniła więc do
dzielnicowego, który przez 5 minut udawał, że nie rozumie w czym
problem. W końcu zgodził się interweniować. Przyszedł tego samego dnia
wieczorem i też obejrzał najpierw zaschnięte na barierce gówno.
Poszedł po schodach do sąsiada. Nie było go prawie godzinę. Wrócił z
zatroskaną miną. Sąsiad ma psa i twierdzi, że to chory pies, czyli
gówno i szczyny oddawane są nieświadomie, więc... Morawska podniosła
głos, ale dzielnicowy wziął ją na litość: - Niech pani zrozumie, tam
na górze jest ciężka sytuacja, młode małżeństwo na 19 metrach
kwadratowych z dzieckiem i wilczurem. Dzielnicowy na koniec polecił
dać mu znać, gdyby sytuacja się powtórzyła. Następnego ranka sąsiad
znowu odlał się przez balkon, ale dzielnicowy nie odbierał już
telefonu.
Morawska w akcie rozpaczy postanowiła odnaleźć osiedlową
administrację. Trafiła akurat na kierowniczkę i wszystko wytłumaczyła
starszej pani z różańcem na serdecznym palcu. Gdy opowieść doszła do
penisa sąsiada, tzn. jak Morawska na własne oczy zobaczyła, że sąsiad
oddaje mocz przez balkon, kierowniczka zaczęła nerwowo stukać
długopisem w biurko i wertować regulamin osiedlowej wspólnoty.
- Nic się nie da zrobić, bo nie ma żadnego paragrafu zakazującego
oddawanie kału i moczu na balkon sąsiada.
Morawską zatkało: - A zanieczyszczanie balkonu sąsiada jest?
- Tak, ale tylko w wyniku trzepania koca przez balkon - odpowiedziała
surowo kierowniczka i spojrzała na zegarek.
Morawska przy wejściu do windy wywiesiła kartkę, że uprzejmie prosi
sąsiada Adama Wiercińskiego spod 45 b oraz jego psa, żeby nie oddawali
kału oraz moczu na balkon poniżej. Ponieważ w sprawie srania na balkon
nie poskutkowało nawet złamanie ustawy o ochronie danych osobowych,
Morawska napisała do gazety - licząc, że może przeczyta to chociaż
pies sąsiada.
http://newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polish/2009-08/msg01573.html

February 01 2010

krzak
22:40
To obraża Pana uczucia religijne?


Ja nie mam uczuć religijnych. Natomiast, w tym przypadku, obrażona została osoba Jezusa Chrystusa. I dobry smak.
http://www.warszawa.pl/Bezpieczenstwo/1178,5079,1,1,0,0-Chłam_nie_sztuka.html
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.